Mieszkańcy Chociul i Rudgerzowic nie godzą się na odwiert. - Bo chcemy zdrowo żyć! - tłumaczą swój bunt.
W środę późnym wieczorem w sali chociulskiej szkoły brakowało miejsca, tylu ludzi przyszło na wiejskie zebranie. Stawili się, żeby oprotestować planowany przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo odwiert w poszukiwaniu ropy.
Nie poszli na układ
Przedstawiciele PGNiG zaproponowali układ: za zgodę na wiercenie firma wybuduje 60-metrowy ekran dźwiękochłonny, odsiarczalnię gazu i założy we wsi ograniczniki prędkości na drodze.
Ale mieszkańcy nie dali się skusić. - Nie zgadzamy się na wiercenie, bo chcemy żyć w zdrowym środowisku - powiedzieli, gdy sołtys Ireneusz Woźniak przeczytał im pismo PGNiG.
Wiceburmistrz Krzysztof Tomalak opowiedział o planie blokady odwiertu: - Tuż przy nim jest gminny rów melioracyjny, nie wydamy firmie zgody na przejazd po nim.
Gmina nie uchwali też miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, w którym musiałaby znaleźć się wieża wiertnicza. - Radni się na taki plan nie zgodzą - uspokajał mieszkańców K. Tomalak.
Dyrektor Zielonogórskiego Zakładu Nafty i Gazu Stanisław Mamczur podkreśla, że wszystko musi toczyć się w myśl procedur. - Mogę zapewnić, że z naszej strony żadnego bezprawia nie będzie, nie zamierzamy wywoływać wojny z kimkolwiek - mówi. - Wystąpiliś-my o opinię gminy. Ale ostateczna decyzja o eksploatacji ropy należy do Urzędu Górniczego. Spokojnie na nią czekamy.
Magistrat wystawił już negatywną opinię w sprawie odwiertu.
Konflikt zaostrzył się, gdy PGNiG zaczęło przygotowania do wiercenia na polu dzierżawionym od prywatnej osoby.
Bomba wybuchła
- Nie wiedzieliśmy o tym - podkreśla sołtys Woźniak.
Sprawą zajął się świebodziński magistrat, który wcześ-niej wydał pozytywną opinię w sprawie wierceń. - Tylko wobec jednego odwiertu, kilometr za wsią - tłumaczy K. Tomalak. A nafciarze zabrali się też za wiercenie w Chociulach.
I. Woźniak wymusił na firmie informacje o zagrożeniach wynikających z robienia odwiertu. - Rakotwórcze substancje w powietrzu, trzęsienie ziemi lub wybuch - wymienia. Odwiert byłby robiony niewiele ponad 100 m od wielorodzinnego bloku.